Forum Forum archeologii zawodowej - archeologia.org.pl Strona Główna Forum archeologii zawodowej - archeologia.org.pl

 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Neolityzacja - Przykład na ważne mutacje

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum archeologii zawodowej - archeologia.org.pl Strona Główna -> Badania antropologiczne
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 3:04, 28 Lut 2007    Temat postu: Neolityzacja - Przykład na ważne mutacje

Informacja za http://archeowiesci.blox.pl/html

http://migg.files.wordpress.com/2006/12/cow.jpg

Cytat:
Wszyscy ludzie w dzieciństwie potrafia trawić laktozę, czyli cukier mleczny. Odpowiedzialny za to jest enzym zwany laktazą, kodowany przez gen LCT. Ale u dorosłych dość często laktaza przestaje być produkowana - efektem jest nietolerancja laktozy. Kiedyś potrzebowaliśmy tego enzymu wyłącznie jako dzieci, wiec wytwarzanie go po odstawieniu od piersi było marnotrawstwem. Jednak po udomowieniu bydła możliwość trawienia laktozy u dorosłych stała się zaletą. I tak zostaliśmy chyba jedynym gatunkiem ssaków, którego dorosłe osobniki potrafią rozkładać laktozę.

Tolerancja laktozy występuje u większości mieszkańców północnej Europy (u >90% Skandynawów), ale pojawia sie rzadziej na południu kontynentu i na Bliskim Wschodzie (u ~50% Hiszpanów i Francuzów). U azjatyckich i afrykańskich populacji nie mających wśród przodków pasterzy jest bardzo rzadka (~1% Chinczykow, ~5%–20% rolników z zachodniej Afryki). Jednak u afrykańskich ludów pasterskich występuje częściej (u ~90% Tutsi i ~50% Fulani).


Niedwano poznano genetyczne podstawy tolerancji laktozy u Europejczyków (Enattah i in. 2002). Już wcześniej badając Finów zaobserwowano, że dziedziczenie tolerancji laktozy jest autosomalne, a allel tolerancji jest dominujący. Jednak w promotorze i sekwencji kodującej białko nie znaleziono żadnego polimorfizmu, którego występowanie korelowało z tolerancją laktozy. Dalsze badania genetyczne w Finlandii wykazały, że takie polimorfizmy (C/T-13910 i G/A-22018) istnieją, ale położone są odpowiednio ~14kb i 22kb (kb - kilobaza, czyli tysiąc par zasad) w górę od genu LCT, w 9 oraz 13 intronie innego genu (MCM6) . Allele T-13910 i A-22018 dają Finom tolerancję na laktozę. Również w innych europejskich populacjach stwierdzono wysoką korelację występowania allelu T-13910 i tolerancji na laktozę. Dodatkowe badania poziomu endogennego mRNA oraz testy wykorzystujące geny reporterowe potwierdziły, że zmiana pojedynczego nukleotydu z C na T znacząco wpływa na transkrypcję LCT.

Wydawałoby się, że to koniec zagadek. Ale okazało się, że ten allel występuje niemal tylko w Europie. U afrykańskich ludów pasterskich pojawia się rzadko lub wcale. Rozwiązaniem tej zagadki zajęła się Sarah Tishkoff i jej międzynarodowy zespół (Tishkoff i in. 2006). Zebrali oni próbki krwi od 470 mieszkańców Afryki Wschodniej należących do 43 grup etnicznych, których poddali testowi na tolerancję laktozy. Po zsekwencjonowaniu okolic genu LCT w pobranych próbkach udało się im znaleźć trzy nieopisane wcześniej allele (G/C-14010, T/G-13915 i C/G-13907) występujące u osób tolerujących laktozę. I znowu nie są to mutacje w sekwencji kodującej laktazę, tylko zmiany pojedynczych nukleotydów położone w intronie 13 genu MCM6. Także in vitro sekwencje te wpływają na działanie promotora dla genu LCT.

Naukowcy wyliczyli również, że najbardziej rozpowszechniony i dający najmocniejszy efekt spośród tych alleli (C-14010) powstał 3000 - 7000 lat temu - udomowienie bydła na tych obszarach nastąpiło około 4500 - 3000 lat temu - i bardzo szybko się rozprzestrzenił. A skąd to wiadomo? Jeśli mutacja jest korzystna, częstość jej występowania w populacji będzie szybko wzrastać, a razem z mutacją będą się rozprzestrzeniać sprzężone markery (czyli jej najbliżsi sąsiedzi). Tak samo często występujące mutacje neutralne będą starsze, a sekwencje w ich sąsiedztwie bardziej zróżnicowane. Z czasem rekombinacja i pojawianie się nowych mutacji spowodują, że nawet korzystne mutacje przestaną być otoczone identycznymi sekwencjami. Zatem zmierzenie częstotliwości występowania danego haplotypu i zakresu nierównowagi sprzężeń pozwala ocenić wiek korzystnej mutacji. Wygląda na to, że przewaga tolerujących laktozę dorosłych była olbrzymia - mleko jest znakomitym źródłem cukru, tłuszczu, białek i wapnia. Rozważano również rolę mleka w utrzymywaniu równowagi wodno-elektrolitowej na terenach suchych, ale zdania na ten temat są podzielone (Holden i Mace 1997). Sekwencje u ludzi, którzy nie mają nowego allelu, są identyczne wokół genu, ale tylko na obszarze 2 kilobaz (tysięcy par zasad). U tych z nowym allelem identyczne sekwencje ciągną się na obszarze 2 megabaz. Naukowcy skwitowali to krótko: “najwyraźniejszy podpis naturalnej selekcji, jaki do tej pory odnaleziono w naszym genomie”.

Zatem wyniki badań sugerują, że tolerancja laktozy u dorosłych ludzi wyewoluowała niezależnie co najmniej dwa razy w populacji europejskiej i afrykańskiej (konwergencja). Takie zmiany w ekspresji genu LCT okazały się bardzo korzystne w populacjach pasterskich, gdzie również dorośli moga pić mleko. Jest to kolejny przykład na ważne mutacje w sekwencjach regulatorowych w ludzkiej ewolucji. Niewątpliwie Afryka - gdzie mieszkają tolerujące laktozę populacje, które nie mają allelu C-14010 - kryje jeszcze inne tajemnice genetyczne, także te związane z adaptacją ludzi do pasterskiego trybu życia.

I pomyśleć, że jednym z kandydatów na tajemniczą chorobę, która nękała Darwina od podróży HMS Beagle, jest właśnie nietolerancja laktozy….


Można z tego wyciągnąć kilka interesujących wniosków.
1. uderza stosunkowo młody ewolucyjnie rodowód tej mutacji.

2. niezwykle szybkie tempo doboru naturalnego świadczy, że mutacja okazała się niezwykle istotna w sukcesji zmutowanych osobników.

3. Przykład jakby nie patrząc rasogenezy populacji europejskiej i afrykańskiej.

4. Implikacje kulturowo-gospodarcze. Przejście z łowiectwa na pasterstwo i w konsekwencji na rolnictwo czyli Neolityzacja najwyraźniej miała podłoże nie tyle kulturowe, co genetyczne - to pewne uproszczenie tego procesu, ale może warto tempo rozprzestrzeniania się neolityzacji potraktować poprzez pryzmat badań genetycznych - skonfrontować z tempem rozprzestrzeniania się tej mutacji w śród populacji eneolitu i wczesnego neolitu. jaki sens miało przechodzenie na gospodarkę hodowlaną i rolnictwo populacji nie posiadających tej mutacji?

Niezwykle intrygujące wyniki badań.

Nie ma wątpliwości. Badania genetyczne przewrócą do góry nogami wiele teorii i dogmatów antropologii i archeologii.

Nawiązując do dyskusji standardów badań DNA, zwłaszcza trwałości DNA po wydobyciu szczątków http://www.archeologiczne.fora.pl/viewtopic.php?t=87&start=0

WKZ powinno zalecić jak najprędzej obowiązkowe pobieranie próbek DNA z wszystkich szczątków kostnych od epoki brązu wstecz.

A tak na marginesie. Wychodzi, że jako gatunek jesteśmy zwykłymi "pasożytami". Smile "Mlekopijcami"

Interesujący jest także kierunek tej mutacji – odwrotny do kulturowego procesu neolityzacji, podczas gdy ta następowała z południa, mutacja sugeruje północny rodowód gospodarki hodowlanej.

Badania genetyczne przedstawicieli wczesnych kultur neolitycznych na terenie Polski może być, zatem bardzo interesujące. Można się zacząć zastanawiać, czy aby neolityzacja związana była tylko i wyłącznie z oddziaływaniami kulturowymi z południa.

Gospodarka hodowlana związana ze spożyciem mleka oraz jego przerobem potrzebowała naczyń. Tempo rozprzestrzeniania się tej mutacji świadczy o eksplozji demograficznej, jaką ta mutacja oraz zmiana gospodarki żywieniowej musiała wywołać 7000 lat temu.

Zatem może powinniśmy mówić o dwóch formach gospodarczej neolityzacji.

1. Rolniczej – południowej (mniejszy udział mutacji w populacji)
2. hodowlanej – północnej (>90% występowanie mutacji u skandynawów)

Jeszcze się okaże, że badania DNA mogą stanowić metodę periodyzacji cmentarzysk dla wczesnego neolitu. Smile
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 12:09, 08 Mar 2007    Temat postu:

Kontynując temat "datowania genetycznego" Smile

Cytat:
Ludzkość przetrwała dzięki groźnym chorobomhttp://www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=255&ShowArticleId=34326

Ciężka choroba może uratować człowiekowi życie. Tak przewrotną tezę stawia w swej nowej książce "Survival of the Sickest" kanadyjski neurogenetyk dr Sharon Moalem - pisze DZIENNIK.

Według badacza, niektóre choroby genetyczne mogą być postrzegane przez pryzmat medycyny ewolucyjnej jako "mniejsze zło". Stanowią one przystosowanie do niesprzyjających warunków. Choć dla pojedynczych ludzi mogą okazać się szkodliwe, a nawet śmiertelne, ich sens ewolucyjny widoczny jest dopiero w skali całego społeczeństwa.

Jeden z opisanych przez dr. Moalema przypadków dotyczy choroby zwanej hemochromatozą. Jest to przypadłość polegająca na przyswajaniu przez organizm zbyt dużej ilości żelaza. Charakterystycznym dla niej objawem są rdzawo-brązowe plamy pojawiające się na skórze chorego. Może ona doprowadzić do uszkodzenia trzustki i wątroby. Mniej więcej dziesięć lat temu odkryto pierwsze mutacje genetyczne powodujące to schorzenie. Wraz z rozwojem badań stwierdzono, że jest ono stosunkowo rzadkie - przynajmniej w skali całego świata. Natomiast zastanawiająco często występuje u ludzi z północnej i zachodniej Europy, gdzie ma ją średnio 1 na 200 osób. Gdy skoncentrowano się na konkretnej odmianie hemochromatozy, która powoduje tylko nieznaczny wzrost poziomu żelaza we krwi, okazało się, że w niektórych częściach naszego kontynentu odpowiedzialne za nią geny posiada niemal co trzeci człowiek.

Współcześni genetycy potrafią podać przybliżoną datę pojawienia się mutacji genetycznej. W tym przypadku uznali, że gen kodujący hemochromatozę pojawił się we wczesnym średniowieczu, ok. 800 r. Dr Moalem jest jednym z autorów teorii, która wyjaśnia w jaki sposób hemochromatoza stała się tak popularna wśród niektórych mieszkańców Europy. Co więcej, uczony twierdzi, że wiele osób po prostu zawdzięcza jej życie. Według niego, to ona ocaliła Europejczyków przed "czarną śmiercią" - plagą dżumy, która spustoszyła nasz kontynent w połowie XIV wieku. Ofiarą zarazy padła wtedy co najmniej trzecia część ludności Starego Świata.

Co mają ze sobą wspólnego choroby tak różne jak dżuma i hemochromatoza? Otóż bakterie Yarsenia pestis, uznawane za przyczynę dżumy, atakują organizm za pośrednictwem jego własnych komórek odpornościowych: makrofagów. Jako "furtkę" wykorzystują zgromadzone przez makrofagi żelazo, które jest ich pożywieniem. Dzięki temu chorobotwórcze bakterie mogą się szybko rozmnażać. Dr Moalem zwraca uwagę, że sposób rozprzestrzeniania się dżumy ma związek z opisywaną przez średniowieczne kroniki charakterystyczną cechą zarazy.

Odnotowały one, że dżuma szybko powalała młodych mężczyzn, a nieco mniej śmiertelna była dla kobiet i dzieci. Można to tłumaczyć różnicą w ilości makrofagów w organizmach kobiet i mężczyzn. Panowie w kwiecie wieku mają zwykle najlepiej działający system odpornościowy, czyli w ich organizmach licznie występują bogate w żelazo komórki makrofagów. Z tego powodu byli oni łatwym łupem dla zarazy. U kobiet, które tracą krew w czasie menstruacji, poziom żelaza jest zwykle niższy. Właśnie tutaj widać związek między hemochromatozą a dżumą. Otóż u osób z hemochromatozą poziom żelaza w samych makrofagach jest niższy niż u ludzi zdrowych. Nie stanowili więc oni łatwego łupu dla śmiercionośnych zarazków. Oznacza to, że wśród szalejącej epidemii dżumy chorzy na hemochromatozę częściej pozostawali przy życiu i mogli przekazywać zmutowany gen swemu potomstwu.

W dobie zaawansowanej medycyny choroby genetyczne jako sposób na przetrwanie stały się w większości przypadków niepotrzebne, a nawet po prostu szkodliwe. Jednak według zwolenników medycyny ewolucyjnej, zrozumienie mechanizmów stojących za pojawieniem się niektórych chorób, może pomóc nam je zwalczać.

Mukowiscydoza - dur brzuszny
Mukowiscydoza to jedna z najpopularniejszych chorób genetycznych. Często prowadzi do śmierci w młodym wieku. Zapada na nią średnio jeden na ok. 2500 Europejczyków. Chorują tylko osoby, które mają dwie kopie zmutowanego genu.

Według Geralda B. Piera z Harvard Medical School, posiadanie pojedynczego genu zmniejsza ryzyko zachorowania na dur brzuszny, chorobę, która swego czasu zabijała ok. 15 proc. chorych. Może też w pewnym stopniu chronić przed cholerą i gruźlicą.

Anemia sierpowata* - malaria
Posiadanie pary genów odpowiedzialnych za anemię sierpowatą może doprowadzić do śmierci w młodym wieku.

Jednak pojedyncza kopia genu odpowiedzialnego za tę chorobę uodparnia w dużym stopniu na malarię. Choroba występuje głównie na terenach Afryki Środkowej i Wschodniej, gdzie malaria jest powszechna.

Podwyższony poziom cholesterolu - niedobór witaminy D
U mieszkańców północnej Europy podwyższony poziom cholesterolu jest często spowodowany mutacją genu apoE4. Cholesterol jest potrzebny organizmowi do syntezy witaminy D.

Syntezę uruchamia ekspozycja na promienie słoneczne. Ponieważ w tej szerokości geograficznej słońce świeci stosunkowo krótko, gen gwarantujący wyższy poziom cholesterolu mógł zapewniać swym właścicielom szybszą produkcję witaminy D.

Cukrzyca typu 1 - wyziębienie organizmu
Ta choroba metaboliczna może być odpowiedzią organizmu ludzkiego na nagłe ochłodzenie klimatu w Europie przed ok. 12 tys. lat. Cukrzyca typu 1 jest najbardziej rozpowszechniona wśród mieszkańców północnej Europy i ich potomków.

Wysoki poziom glukozy we krwi ułatwia organizmowi produkowanie ciepła. Choć nieleczona cukrzyca może prowadzić do śmierci, według teorii dr. Moalema - stanowi korzystną adaptację do niesprzyjających warunków klimatycznych. Średnia życia ludzkiego była wówczas tak krótka (ok. 25 lat), że nie pozwalała na pełne rozwinięcie się niekorzystnych objawów choroby. Za to ludzie z cukrzycą mieli większe szanse na doczekanie się potomstwa.


Jak fantastyczne bogactwo informacji znajduje się w ludzkich kościach.

Te badania powinny już całkowicie obalić mit jakoby mechanizmy ewolucji człowieka potrzebowały bardzo długiego okresu czasu dla doprowadzenia do trwałych i powszechnie występujących zmian genetycznych. Jak widać proces różnicowania genetycznego jest procesem ciągłym, posiadających silne uwarunkowania dostosowawcze, w tym także o charakterze regionalnym.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw 21:56, 05 Kwi 2007    Temat postu:

To podyskutujmy,

Z punktu widzenia archeologa, mutacja pozwalająca na trawienie laktozy przez dorosłe osobniki, której pojawienie się w Europie Północnej jest datowana na 7-8 tys. lat temu jest niezwykle cenną informacją. Wręcz rewolucyjnym odkryciem.

Można w tej sytuacji postawić kilka ciekawych hipotez, które powinno się zacząć próbować weryfikować.

1. Możemy założyć, że była to jedna – być może nawet jedna z ważniejszych przyczyn rozpoczęcia neolitazacji w tej części Świata, co ważniejsze można postawić hipotezę, że był to proces w dużej mierze niezależny od neoltyzacji „południowej”. Takie stwierdzenie w archeologii wywraca do góry nogami dotychczasowe modele procesu nelityzacji. Zapewne teraz wielu prof. archeologii zarzuci mi wręcz herezje, ale to tak jest jak się zakłada coś z góry nie dopuszczając innych wytłumaczeń obserwowanych zjawisk.

2. Jak to sprawdzić i zweryfikować? W prosty sposób należy prowadzić badania DNA dla wszystkich odkrywanych grobów okresy górnego paleolitu, neolitu i brązu. Sprawdzić jak się ma występowanie tej mutacji do formy kultury, oraz struktury wiekowej populacji górnopaleolitycznej i neolitycznej, czy wpłynęła ona na średnią wieku, oraz przyrost naturalny.

Jeśli okaże się, że wpływ mutacji jest istotny i stanowił przyczynę eksplozji demograficznej związanej z przejściem z gospodarki łowiecko-zbierackiej na rolnictwo (głównie hodowlę bydła) To będzie to duży przełom nie tylko w zakresie neolityzacji, ale także związku regionalnych mutacji genetycznych na rozwój kultury i cywilizacji.

Przy okazji chciałbym zwrócić uwagę na potrzebę bezwzględnego pobierania próbek DNA podczas badań archeologicznych, ustanowienie obowiązkowego wymogu konserwatorskiego w tej materii.

http://www.archeologiczne.fora.pl/viewtopic.php?t=87

Bowiem przykład ten to tylko próbka możliwości, jakie niosą badania DNA człowieka dla poznania jego historii.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 0:39, 01 Sie 2007    Temat postu:

http://migg.wordpress.com/2007/03/02/suwalki-zadaja-dostepu-do-mleka/#more-198

tamże publikacje źródłowe.

Cytat:
Mimo, że informacje o kolejnych badaniach na temat historii tolerancji laktozy (czyli cukru mlecznego) pojawiły się już na blogu Archeowieści, postanowiłam też o nich napisać, skoro już tak się o genetyce tej cechy rozpisałam poprzednio (spis postów na końcu).

Wśród naukowców dominuje podparta badaniami genetycznymi hipoteza, że allele niosące utrzymującą się u dorosłych tolerancję na laktozę były rzadkie, a rozpowszechniły się dopiero wtedy, kiedy ludzie udomowili bydło i zaczęli korzystać z jego mleka. O tym, jak wygląda podpis naturalnej selekcji w genie kodującym laktazę (czyli enzym trawiący laktozę), wspominałam wcześniej. Jednak są i tacy, którzy wspierają konkurencyjną hipotezę - mianowicie twierdzą, że pić mleko zaczęto tylko w tych populacjach, w których tolerancja laktozy już występowała stosunkowo często. Badania zespołu Marka Thomasa to kolejny argument przeciwko tej drugiej hipotezie.

W Europie za tolerancję laktozy odpowiadają dwie mutacje w sekwencji regulującej ekspresję laktazy: przede wszystkim zmiana C na T w pozycji -13910, i nieco rzadsza zmiana G na A w pozycji -22018. Naukowcy postanowili sprawdzić, czy ta mutacja występowała już w neolicie. W tym celu zbadali 51 próbek ludzkich kości z europejskich wykopalisk, z których już wcześniej wyizolowano mitochondrialne DNA, i sprawdzili, czy zachowało się w nich także DNA jądrowe. Ponieważ przy badaniu paleoDNA istnieieje bardzo duże ryzyko zanieczyszczeń, naukowcy zsekwencjonowali własne genotypy, żeby uzyskać pewność, że nie badają współczesnych zanieczyszczeń, czyli własnych genów. Ponadto powtórzyli izolację i genotypowanie DNA mitochondrialnego, żeby sprawdzić, czy próbki kości nie uległy zanieczyszczeniu, oraz sprawdzili “genetyczny odcisk palca” wszystkich próbek badając krótkie sekwencje repetytywne. Zbadali ponadto, czy z DNA pochodzącego z kości zwierząt wykopanych w tych samych miejscach da się uzyskać charakterystyczne dla tych zwierząt sekwencje. Udało się, zatem uznali, że DNA z tych konkretnych wykopalisk powinno być dobrze zachowane. Wykluczyli też możliwość uzyskania na matrycy zwierzęcego DNA produktów PCR przy użyciu primerów stosowanych do genotypowania polimorfizmów związanych z ludzką tolerancją na laktozę.

Po zastosowaniu tych wszystkich procedur bezpieczeństwa udało im się zbadać genotyp ośmiu próbek z kości datowanych od 5800 do 5000 lat p.n.e. i jednej nieco młodszej, datowanej na 2267 lat p.n.e. Jako kontrola posłużyła znacznie młodsza próbka - pochodząca ze średniowiecznego szkieletu. I co się okazało? Dziewięć na dziesięć zbadanych próbek okazało się być homozygotami nietolerującymi laktozy - obie kopie genu miały C na pozycji 13910. Tylko jedna była heterozygotą (jedna kopia genu miała w tej pozycji C, a druga T) - i to właśnie ta późniejsza, kontrolna, czyli pochodząca ze średniowiecznego szkieletu. Potem naukowcy zajęli się drugim polimorfizmem dającym tolerancje na laktozę (G/A - 22.018). I znów okazało się, że dziewięć na dziesięć próbek ma tam G, czyli pochodzi od homozygot nie tolerujących laktozy. Tak samo jak wcześniej, wyjątkiem okazała się próbka średniowieczna. Na tej podstawie można szacować, że tolerancja laktozy w neolicie występowała najwyżej u 1/3 populacji europejskiej, a prawdopodobnie dużo rzadziej - obecnie w tych okolicach 70% lub więcej dorosłych toleruje laktozę. Zatem te badania to kolejny argument przemawiający za hipotezą, że to zwyczaj picia mleka spowodował rozpowszechnienie się tolerancji dorosłych na laktozę, a nie na odwrót. Oczywiście przebadanie większej liczby szczątków z różnych okresów może pozwolić na dokładniejsze opisanie ewolucji tej cechy.

A dlaczego Suwałki? Bo badane szczątki pochodziły z Niemiec, Litwy, Węgier i Polski - a konkretnie z okolic Suwałk.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Wto 13:37, 07 Sie 2007    Temat postu:

za http://migg.wordpress.com/2007/08/06/znow-o-mleku-i-ewolucji/#comments

Padają konkretne datowania oraz powiązania etniczne, co z punktu widzenia archeologii zwłaszcza wpływu tych mutacji na kształtowanie się gospodarki hodowlanej można uznać za ważną informację.


Cytat:
Znów o mleku i ewolucji

Wiele osób zajmuje się szukaniem ludzkich genów, w których widać ślady niedawnej ewolucji. Jednym z nich jest gen LCT kodujący laktazę - enzym rozkładający laktozę, czyli cukier mleczny. Z reguły ssaki piją mleko tylko w niemowlęctwie. Później produkcja laktazy zanika, i tracą umiejętność trawienia mleka. Ludzie są pod tym względem wyjątkowi - w niektórych populacjach ludzkich można spotkać wiele osób, u których ekspresja laktazy nie zanika z wiekiem, dzięki czemu nie muszą rezygnować z białego napoju. Tolerancja laktozy jest rozpowszechniona w północnej Europie (u 90% Skandynawów), ale im dalej na południe, tym rzadziej występuje (w Hiszpanii u ok. 50%). U azjatyckich i afrykańskich populacji nie mających wśród przodków pasterzy jest bardzo rzadka (do 20% w Afryce, mniej, niż 1% w Chinach), ale u afrykańskich ludów pasterskich występuje często (50-90%). Umiejętność produkowania laktazy także w wieku dorosłym związana jest z polimorfizmami w sekwencjach regulujących jej wytwarzanie, jednak nie u wszystkich badanych ludów te zmiany są identyczne. U Europejczyków za tolerancję laktozy odpowiada przede wszystkim zmiana z C na T w pozycji -13910 licząc od miejsca startu transkrypcji genu kodującego laktazę, ale w Afryce można znaleźć także inne polimorfizmy (pisałam o tym tu i tu), które wyewoluowały niezależnie, doprowadzając do takiego samego efektu fenotypowego.



W AJHG ukazała się kolejna praca dotycząca ewolucji tolerancji na laktozę. Tym razem naukowcy postanowili dokładnie przyjrzeć się allelowi T-13910 i jego otoczeniu. Przeanalizowali 1,611 próbek z 37 populacji na świecie (z Europy, Azji, Afryki i Ameryki Północnej). Na załączonej mapce przedstawione są populacje, które wykorzystano w badaniu, oraz częstość występowania allelu T-13910 zapewniającego tolerancję na laktozę (zielona część wykresów kołowych). Następnie porównali je z dostępnymi danymi na temat częstości występowania tolerancji na laktozę w tych populacjach i potwierdzili istnienie korelacji między częstością występowania allelu T-13910 i tolerancją na laktozę.

Kolejnym etapem było zbadanie polimorfizmów pojedynczych nukleotydów (SNP) występujących na obszarze 30 tys. par zasad wokół pozycji -13910. Naukowcy przeprowadzili dokładniejszą analizę haplotypów (dziedziczących się razem zestawów SNP), które występowały u ponad 4% osób w przynajmniej jednej z badanych populacji. Dziewięć z nich (H8, H9, H11,H12, H48, H49, H95,H97 i H98) zawiera allel T-13910 zapewniający tolerancję laktozy, a czternaście (H1, H2, H4,H27, H34, H46, H51,H52, H54, H55, H81,H82, H84 i H87) ma allel C-13910, czyli wariant dziki, związany z brakiem tolerancji na laktozę. W większości badanych populacji haplotyp H98 bardzo wyraźnie dominuje nad pozostałymi związanymi z tolerancją na laktozę haplotypami zawierającymi T-13910. Wyjątkiem są mówiące językami ugrofińskimi narody mieszkające w Rosji (na mapce populacje 5 - 7) - Udmurci oraz Mordwini (Erzja i Moksza), gdzie stosunkowo często pojawia się kilka innych haplotypów, w tym H8 i H11. Spośród haplotypów związanych z brakiem tolerancji na laktozę tylko trzy (H1, H2 i H84) występowały we wszystkich badanych populacjach.

Dzięki porównaniu z odpowiednimi sekwencjami u innych naczelnych naukowcy ustalili, że pierwotny haplotyp to H1 (nie dający tolerancji na laktozę). Następnie zajęli się relacjami między poszczególnymi haplotypami występującymi u ludzi. Porównanie polimorfizmów pojedynczych nukleotydów pokazało, że najpopularniejszy “nietolerancyjny” haplotyp H1 i najpopularniejszy “tolerancyjny” haplotyp H98 różnią się każdym badanym SNP-em. Natomiast drugi popularny “nietolerancyjny” haplotyp H84 jest niemal identyczny z H98 - różni się od niego tylko w dwóch pozycjach, C/T-13910 i G/A-22018, czyli właśnie tych, które są skorelowane z tolerancją na laktozę. Te wszystkie dane pozwoliły na stworzenie sieci powiązań między haplotypami sekwencji regulatorowych genu LCT. Na schemacie na żółto zaznaczono haplotypy związane z brakiem tolerancji na laktozę, a na zielono takie, które wiążą się z umiejętnością trawienia laktazy przez dorosłych. Strzałka wskazuje na wyjściowy haplotyp H1. Rozmiar koła odpowiada częstości występowania danego haplotypu we wszystkich badanych próbkach. 1 oznaczają SNP pierwotne, a 2 - SNP, które pojawiły się później.



Autorzy uważają, że uzyskane przez nich wyniki należy interpretować w ten sposób, że niosąca tolerancję na laktozę u dorosłych mutacja T-13910 pojawiła się w historii ludzkości więcej, niż jeden raz. W grupie związanych z tolerancją na laktozę haplotypów H8-H12 (występujących często u Udmurtów i Mordwinów) powstała niezależnie od powstania najpopularniejszego w Europie haplotypu H98. Prawdopodobnie również haplotyp H95 powstał niezależnie od H98. Ze względu na to, że “nietolerancyjny” hapoltyp H84, z którego prawdopodobnie powstał H98, można znaleźć w dużych ilościach na wschód od Uralu (aż do Chin i Korei), naukowcy uważają, że wywodzi się on z Azji, i stopniowo przesuwał się na zachód, gdzieś po drodze (zapewne na obszarach na zachód od Uralu i na północ od Kaukazu) mutując w haplotyp H98. Ta zmiana nastąpiła 5 - 12 tys. lat temu. Pasuje to do wcześniejszych wyników, które sugerują, że 7 - 8 tys. lat temu charakterystyczna dla H98 mutacja T-13910 dająca tolerancję na laktozę na terenie Europy występowała rzadko lub wcale. Natomiast grupa H8-H12 jest stosunkowo młoda - tolerancja na laktozę związana z tymi haplotypami pojawiła się zaledwie 1400 - 3000 lat temu. Haplotyp H98 i związana z nim możliwość picia mleka przez dorosłych występuje nie tylko w Europie, ale także wśród Fulanów zamieszkujących Afrykę Zachodnią. Jednak nie jest to sprzeczne z sugestią, że H98 powstał na północ od Kaukazu i stamtąd rozprzestrzenił się na zachód, ponieważ już wcześniej wyniki innych badań genetycznych sugerowały, że mogą oni mieć domieszkę genów wywodzących się z populacji kaukazoidalnych.

Przedstawione wyniki pokazują więc, że dający tolerancję na laktozę u dorosłych allel T-13910 pojawił się w historii ludzkości co najmniej dwa razy niezależnie, i że ewolucja alleli związanych z tą cechą dzieje się właściwie na naszych oczach.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 0:29, 19 Wrz 2008    Temat postu:

Czytałem gdzieś ostatnio, że badania w tym kierunku będą kontynuowane.

Tymczasem trafiłem na taki zgrabniutki artykulik na biotechnolog.pl.

http://www.biotechnolog.pl/news-537.htm

Cytat:
Trawienie mleka przez dorosłych jest niezwykła zdolnością Europejczyków


Paweł Szablewski, 2007-05-05

Mleko uważane jest za jedno z cenniejszych produktów odżywczych. W pełni dotyczy to jednak tylko małych dzieci. Dla wielu dorosłych z powodu braku możliwości trawienia zawartej w mleku laktozy jest co najmniej niezdrowe. Jak wykazują badania "mutanci", którzy jako pierwsi zdobyli możliwość trawienia mleka musieli uzyskać wiele korzyści ewolucyjnych, ponieważ szybko rozprzestrzenili się w swych rodowitych populacjach.


Dzisiaj większość osób pochodzenia europejskiego, szczególnie z terenów Europy północnej i środkowej, może pić mleko i cieszyć się jego walorami odżywczymi przez cały okres swojego życia. Na przykład w Szwecji obdarzonych tą mutacją jest prawie 100% mieszkańców, w krajach na wysokości Wielkiej Brytanii 95%. W całej Europie mleko nie jest wskazane jedynie dla 10 % dorosłych obywateli. Powoduje u nich biegunki, wzdęcia, bóle brzucha.

Powodem jest brak możliwości trawienia cukru mlekowego - laktozy. Osoby te spokojnie mogą jeść sery, jogurty czy produkty o obniżonej zawartości laktozy. Ale reklamy "pij mleko będziesz wielki" są dal nich stanowczo nie wskazane. Wskazania te dotyczą większości mieszkańców Afryki, Azji i rdzennej ludności Ameryk.

Jak wskazują badania DNA osób żyjących w neolicie, około 7 tysięcy lat temu, proporcje ludzi mogący i niemogących pić mleko w Europie wyglądały całkowicie odwrotnie. Przypuszczalnie jedynie około 10% mieszkańców posiadało zdolność trawienia laktozy.

Za rozkład laktozy odpowiedzialny jest enzym jelitowy laktaza. Według założeń ewolucji wszystko co nie jest potrzebne stanowi koszt dla organizmu, którego należy się pozbyć. Zmniejsza szanse przeżycia, a więc eliminuje osobniki nim obciążone. Laktaza bardzo przydatna w najmłodszych okresach naszego życia, z wchodzeniem w dorosłość i zmianą zwyczajów żywieniowych, ma coraz mniej szans na spotkanie z mlekiem. Dlatego u większości ludzi jej produkcja ulega stopniowemu wstrzymaniu razem z wychodzeniem z okresu dziecięcego. Jednocześnie zawierające laktozę produkty, mleko, zaczyna być dla nich niestrawne.

Badania przeprowadził zespół Joachim Burger z University of Mainz, w Niemczech. Do analiz udało się zdobyć 55 próby DNA z ośmiu szkieletów datowanych na 5840-5000 p.n.e. Szkielety pochodziły z wykopalisk w Niemczech, Polsce, Litwie i Węgrzech. Próby do poszukiwań DNA pobierano z nawierceń kości i zębów. W każdej z prób poszukiwano genów odpowiedzialnych za produkcję enzymu laktazy. Okazało się, że żadna nie zawierała formy genu pozwalającej trawić laktozę w wieku dorosłym. Może to oznaczać, iż w tym okresie gen ten był wyjątkowo rzadki. Pełne poparcie tego wniosku wymagałby jednak szerszych badań.

Cecha determinująca zdolność trawienia laktozy związana jest z allelem (forma genu) dominującym. Według badaczy mutacja musiała się pokazać jakieś 20 tysięcy lat temu ale szybko rozprzestrzeniać się wśród ludów Europy zaczęła około 7000 lat temu. Na ten okres datuje się także rozwój rolnictwa w Europie. Mleko było łatwo dostępne przez cały rok. Dla ludów północy oznacza to także dodatkowe porcje wapnia, co przy mniejszych ilościach słońca i przez to słabszej produkcji witaminy D (odpowiedzialnej za gospodarkę wapnia i fosforu w naszym organizmie), jest szczególnie cenne zwłaszcza w okresie zimowym. Jest to jeden z najlepszych przykładów jak rozwój cywilizacji czy nowej kultury może zmieniać nasze geny.

Początki hodowli bydła są datowane na około 10 tysięcy lat temu. Mutacja więc miała około 400 generacji do rozwinięcia się i rozprzestrzenienia wśród dzisiejszej ludności. Patrząc na powszechność jej występowania wśród ludności europejskiej, jest to okres bardzo krótki. Oznacza to, że musiała być bardzo korzystna dla posiadających ją osobników i była silnie wspomagana przez procesy selekcyjne np. niedostatki jedzenia.

Szeroko rozprzestrzenioną, zdolność trawienia laktozy mają także niektóre szczepy ludów afrykańskich, których kultura związana jest z hodowlą bydła. Trudno jednak jednoznacznie odpowiedzieć czy jest to ta sama mutacja czy tylko tak samo się rozwinęła. Potwierdza natomiast hipotezę o zmianach w genach w odpowiedzi na zmiany cywilizacyjne czy kulturowe w społecznościach ludzkich.

Źródła:
- nature.com, Ancient DNA solves milk mystery, 2007.02.26,
- J.Burger i inni, Absence of the lactase-persistence-associated allele in early Neolithic Europeans, PNAS, 2007.03.06, vol 104, no 10, 3736-3741;
- E.Hollox, Evolutionary Genetics: Genetics of lactase persistence – fresh lessons in the history of milk drinking, European Journal of Human Genetics, 2005, 13, 267–269;



Postawiono pewną tezę na końcu.
Potwierdza natomiast hipotezę o zmianach w genach w odpowiedzi na zmiany cywilizacyjne czy kulturowe w społecznościach ludzkich.

Na ile to zmiany cywilizacyjne związane z przejściem na gospodarkę pasterską spowodowały zmiany genetyczne u człowieka a na ile było odwrotnie? Bowiem można zadać pytanie: jaki sens ma hodowla bydła skoro po wypiciu mleka się wymiotuje. Sens to ma wtedy, gdy się po tym nie wymiotuje.

Ciekawe byłoby porównanie DNA populacji neolitycznych oraz współczesnych im populacji strefy leśnej, czyli np. kultury grzebykowo - dołkowej o gospodarce zbieracko łowieckiej. Mogłoby to wyjaśnić - co od czego bardziej zależało.


Ostatnio zmieniony przez Stysz dnia Pią 0:37, 19 Wrz 2008, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Atrak




Dołączył: 20 Lis 2009
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: KRK

PostWysłany: Pią 12:38, 20 Lis 2009    Temat postu:

"Na ile to zmiany cywilizacyjne związane z przejściem na gospodarkę pasterską spowodowały zmiany genetyczne u człowieka a na ile było odwrotnie? Bowiem można zadać pytanie: jaki sens ma hodowla bydła skoro po wypiciu mleka się wymiotuje. Sens to ma wtedy, gdy się po tym nie wymiotuje."

No właśnie nie do końca tak jest. Czytałem swego czasu, że u któregoś z ludów Azji Środkowej (może Kazachów? nie jestem pewien, w każdym razie chodziło o lud o tradycjach koczowniczych) nieprzetworzone mleko traktowane jest jako środek przeczyszczający. Co nie zmienia faktu, że od dawien dawna podstawą wyżywienia stepowych koczowników było mleko - a dokładniej rzecz biorąc, przetworzone mleko (już w starożytności koczowników ze względu na ich mocno mleczną dietę zwano galaktofagoi).

Hodowla ma więc sens nawet jeśli po wypiciu mleka dostaje się biegunki - bo z mleka można robić różne przetwory, które cechują się większą trwałością - i nie wywołują biegunki, bo laktoza ulega w nich rozkładowi.

Swoją drogą upowszechnienie się hodowli zapewne sprzyjało upowszechnianiu się mutacji.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 22:08, 20 Lis 2009    Temat postu:

Cytat:
Hodowla ma więc sens nawet jeśli po wypiciu mleka dostaje się biegunki - bo z mleka można robić różne przetwory, które cechują się większą trwałością - i nie wywołują biegunki, bo laktoza ulega w nich rozkładowi.


Słuszna uwaga. Niemniej komplikuje problem, bowiem oznacza to, że najpierw musiało dojść do wynalazku, przetwórczości mleka, a dopiero w wyniku tego do rozpowszechnienia hodowli. Jakiś czas temu gdzieś omawiany był problem rozpowszechniania się idei w społecznościach pradziejowych, na przykładach budowy modelu. Zmiennymi będzie tu gęstość zaludnienie oraz wartość wynalazku (trudna do określenia) . Idea "wynalazek" musi być atrakcyjna oraz musi mieć naśladowców aby mogła zostać rozpowszechniona i aby nie została zarzucona. Założyliśmy, że doszło do rozpowszechnienia wynalazku pomimo braku mutacji odpowiedzialnej za trawienie laktozy. Wynalazkiem nie było pocie mleko (są łatwiej dostępne i mniej energochłonne substancje wywołujące przeczyszczenie), ale jego przetwarzanie.

Cytat:
Swoją drogą upowszechnienie się hodowli zapewne sprzyjało upowszechnianiu się mutacji.


I odwrotnie - zachodziło sprzężenie zwrotne, jednocześnie mutacja a w konsekwencji zmiana gospodarki ze zbieracko-łowieckiej na bardziej zbieracko-łowiecko-hodowlaną zmniejszyła mobilność grup, zapewne zwiększyła przyrost naturalny, a tym samym jeszcze wzmogła rozpowszechnianie się mutacji.

Jaki rodzaj klimatu najbardziej sprzyja magazynowaniu sera i masła?
Zapewne trzeba też brać pod uwagę dostępność soli jako środka pozwalającego skuteczniej konserwować przetwory mleczne.

Przypomniało mi się solone masło jakie nam w szkole kiedyś rozdawali.
Produkty mleczne same w sobie zawierają sporo soli, to może mieć wpływ na skład chemiczny kości. Może da się to porównać, zatem może istnieje związek pomiędzy spożywaniem przetworów mlecznych w większych ilościach a nową forma gospodarki, a pośrednio z mutacją?


Ostatnio zmieniony przez Stysz dnia Pią 22:41, 20 Lis 2009, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bar-Pa




Dołączył: 18 Sty 2007
Posty: 139
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią 23:27, 20 Lis 2009    Temat postu:

Stysz napisał:

Słuszna uwaga. Niemniej komplikuje problem, bowiem oznacza to, że najpierw musiało dojść do wynalazku, przetwórczości mleka, a dopiero w wyniku tego do rozpowszechnienia hodowli.


A może nie do końca. Zwierzęta udomowione mają także kilka innych wartości przyżyciowych jak choćby dają mięso bez konieczności uganiania się za nimi, dostarczają liczne surowce (mleko, wełna, kości, skóry), mogą stanowić siłę pociągową, itp/itd. Skąd więc założenie że udomowienie miało na celu pozyskiwanie mleka? Mógł to być jeden ze "skutków" ubocznych udomowienia, a głównym celem choćby pozyskiwanie w ten sposób mięsa (co z punktu widzenia wczesnych hodowców jest rzeczą najbardziej oczywistą bo tak wykorzystywali zwierzęta wcześniej). Uwzględniając że u zwierząt we wczesnym stadium udomowienia laktacja występuje tylko w okresie posiadania młodych - i jest to okres niespecjalnie długi ciężko uznać mleko za surowiec który pchnął ludzi do udomawiania zwierząt.
Zresztą o tym że wykorzystanie przyżyciowe zwierząt było sprawą późniejszą pisał już choćby Bokonyi ("secondary use").
Skąd więc ten pęd na łączenie rozprzestrzeniania się zdolności trawienia mleka z neolityzacją? Wydaje mi się że te badania to taki "nowoczesny, naukowy wynalazek" którym póki co wiele osób się zachłysnęło.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 9:06, 21 Lis 2009    Temat postu:

Cytat:
A może nie do końca. Zwierzęta udomowione mają także kilka innych wartości przyżyciowych jak choćby dają mięso bez konieczności uganiania się za nimi, dostarczają liczne surowce (mleko, wełna, kości, skóry), mogą stanowić siłę pociągową, itp/itd. Skąd więc założenie że udomowienie miało na celu pozyskiwanie mleka?


Pewnie dochodzimy w tym miejscu do typowych współczesnych problemów mleczarzy. Narzekają oni na niską cenę skupu mleka, straszą, że wybiją stada i przeznaczą na mięso - jednak tego nie czynią. Dlaczego? Łatwo wybić stado, ale aby je potem odtworzyć, to potrzeba na to kilka lat, kolejnych kilka aby uzyskać produkcję na oczekiwanym poziomie. Na mięso, wystarczy złapać wiosną jałówkę, hodować kilka miesięcy i ubić zimą gdy zapas siana się skończy. Dlatego też napisałem, że takie podejście problem komplikuje - przetwórstwo wymagało odmiennej struktury stada innej niż w przypadku stada mięsnego, bardziej energochłonnej hodowli, jakby powiedzieć - całorocznej (krowy i jałówki). Jeśli by tak miało być, to ten wynalazek musiałby być przekazywana wraz ze stadami.

Można zasugerować biologom aby porobili badania mtDNA bydła.
Nawet jeśli dochodziło do krzyżowania z żubrami - to bazę stanowiły krowy.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bar-Pa




Dołączył: 18 Sty 2007
Posty: 139
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Sob 16:11, 21 Lis 2009    Temat postu:

Przykład mleczarzy jest akurat nieco chybiony - istnieje wiele ras bydła które nie są mleczne tylko mięsne, choćby Highland Cattle czy większość bydła amerykańskiego i akurat ciężko zarzucić amerykanom żę nie wychodzą na mięsnym bydle na swoje bo hodują je od wieków. I wydaje mi się że jest to zdecydowanie lepsze odniesienie do wczesnego udomowienia (argumenty post wyżej). Fajne te wyniki badań DNA i innych "ścisłych nauk" - ale czasem przykłada się do nich zbyt wielką wagę.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Smilodon populator




Dołączył: 03 Wrz 2009
Posty: 500
Przeczytał: 6 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Toruń

PostWysłany: Nie 1:13, 22 Lis 2009    Temat postu:

Stysz napisał:
Można zasugerować biologom aby porobili badania mtDNA bydła.


Bollongino R., Edwards C.J., Alt K.W., Burger J., Bradley D.G. (2006), Early History of European Domestic Cattle as Revealed by Ancient DNA, Biology Letters 2:155-159.

Edwards C.J., MacHugh D.E., Dobney K.M., Martin L., Russell N., Horwitz L.K., McIntosh S.K., MacDonald K.C., Helmer D., Tresset A., Vigne J., Bradley D.G. (2004), Ancient DNA Analysis of 101 Cattle Remains: Limits and Prospects, Journal of Archaeological Science 31:695-710.

Edwards C.J., MacHugh D.E., Dobney K.M., Martin L., Russell N., Horwitz L.K., McIntosh S.K., MacDonald K.C., Helmer D., Tresset A., Vigne J.-D., Bradley D.G. (2007), Mitochondrial DNA Analysis Shows a Near East Neolithic Origin for Domestic Cattle and No Indication of Domestication of European Aurochs, Proceedings of the Royal Society B 274:1377-1385.

Götherström A., Anderung C., Hellborg L., Elburg R., Smith C., Bradley D.G., Ellegren H. (2005), Cattle Domestication in the Near East was Followed by Hybridization with Aurochs Bulls in Europe, Proceedings of the Royal Society B 22:2345-2350.

Slatkin M., Hudson R.R. (1991), Pairwise Comparisons of Mitochondrial DNA Sequences in Stable and Exponentially Growing Populations, Genetics 129(2):555-562.

Troy C.S., MacHugh D.E., Bailey J.F., Magee D.A., Loftus R.T., Cunningham P., Chamberlain A.T., Sykes B.C., Bradley D.G. (2001), Genetic Evidence for Near-Eastern Origins of European Cattle, Nature 410:1088-1091.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
femur7




Dołączył: 21 Mar 2007
Posty: 159
Przeczytał: 2 tematy

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Sopot

PostWysłany: Wto 23:33, 24 Lis 2009    Temat postu:

Chyba w Polsce jest realizowany grant MNiSW na ten temat. Zostawmy pole dla profesjonalistów. Nie wszytko muszą suferować archeolodzy. Genetycy też wiedzą co badać.

Ostatnio zmieniony przez femur7 dnia Wto 23:34, 24 Lis 2009, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Stysz
Administrator



Dołączył: 02 Lis 2006
Posty: 1862
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Śro 23:26, 25 Lis 2009    Temat postu:

Na pewno wiedzą. Co nie zmienia, że pogadać sobie można?

Swoją drogą ciekawy artykuł w Polityce.

http://www.polityka.pl/nauka/1500979,1,homo-kucharz.read

Każdy pewnie zwrócił uwagę na co innego. Ja zwróciłem uwagę szczególnie na

Cytat:
Podsumujmy zatem: co konkretnie dała naszym przodkom termiczna obróbka jedzenia?

Dzięki zmniejszeniu wielkości żołądka i jelit zaoszczędziliśmy aż 10 proc. dziennego zużycia energii. Także znacznie więcej kalorii wydobywaliśmy z jedzenia. M.in. dlatego doszło do tak spektakularnego rozwoju najbardziej „paliwożernego” organu – mózgu. Zużywa on aż 20 proc. energii – to prawie dwa razy więcej niż u innych naczelnych – choć stanowi jedynie 2,5 proc. masy ciała. No i zyskaliśmy czas: szympansy po przebudzeniu zjadają obfity posiłek – ok. 1,5 kg owoców. Następnie czekają, aż w żołądku zrobi się miejsce i niemal nieustannie dopełniają go, aż znów położą się spać. Przez połowę dnia żują pokarm roślinny, by go rozdrobnić i uczynić łatwiej strawnym. My jemy szybko – średnio poświęcamy na to godzinę dziennie.


Ciekawy dlatego, że w podobny sposób można spojrzeć na problem wzbogacenia diety o mleko. Pozwoliło to zmniejszyć energię przeznaczoną na zdobywanie pożywienia, zwiększając możliwość przyswajania tej energii i przekierowania jej na inny rodzaj aktywność. Nie wiem ile procent energii zaoszczędziliśmy? 0,5-2%? Tak czy inaczej mogło to się przyczynić do rozwoju cywilizacji. Swoją drogą trochę niedoceniany jest ziemniak i jego rola w rozwoju Europy.

Ironizując, pozostaje się zaopatrzyć w wenflon i odżywiać się dożylnie Smile kilkanaście pokoleń i rozwój mózgu murowany. Tylko jak nam się coś znowu zredukuje, to może będzie szkoda.

Minimalizowania nakładów energetycznych jest domeną człowieka. Generalnie niezłe z nas lenie. Jak zrobić, aby się nie narobić.
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum archeologii zawodowej - archeologia.org.pl Strona Główna -> Badania antropologiczne Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group
Regulamin